Kategorie

wiosenne LILIE

 

 

 

 

chyba,

podkreślam: chyba,

smakowały mi szparagi…

 

pewna tego nie jestem,

- tezę potwierdzić lub obalić muszę -

niemniej, przepis prosty, mimo, że francuski przedkładam.

 

wypróbowałam dwukrotnie.

i tu kolejna niespodzianka:

z białych szparagów było lepsze.

miałam wrażenie, jakbym coś poczuła,

jakiś smak? czyżby? hmmmm

  

ów przepis jest podwójny, jak w kuchni wiejskiej nic nie marnujemy.

 

NAJPROŚCIEJ czyli moja wersja

SZPARAGÓW W VINEGRETCIE

 

  • pęczek szparagów
  • oliwa z oliwek
  • cytryna
  • musztarda
  • czarny pieprz.

 

odłamać zdrewniałe końce szparagów.

białe: cienko obrać (1/3 – 1/2 długości, od dołu)

zielone: odciąć łuski.

 

w garnku (zwykłym)

zagotować wodę z solą.

 

szparagi pociąć na 3 odcinki.

 

do wrzątku wrzucić najpierw części dolne.

po chwili, środkowe, pod koniec gotowania górne.

 

roztrzepać oliwę z sokiem cytryny i łyżeczką musztardy.

 

ugotowane według uznania szparagi

odsączyć, ale wywaru nie wylewać.

posypać świeżym pieprzem,

wcinać gorące maczane w vinegretcie.

   

a przepis drugi to

ZUPA KREM SZPARAGOWY

  • wywar z gotowania szparagów
  • łyżka mąki ziemniaczanej
  • żółtko
  • śmietana.
  • groszek ptysiowy lub grzanki.

 

zamiast nabiału ja dodaję:

  • słonecznik
  • szczypiorek.

  

mąkę rozmieszać z odrobiną wody

wlać do ciepłego wywaru

i zagotować stale mieszając.

 

oryginał przepisu mówi tak:

„W wazie rozprowadzić żółtko ze śmietaną i powoli wlewać gorący bulion szparagowy. Natychmiast podawać.”

 

ja dodaję słonecznik,

doprawiam pieprzem, cytryną

oliwą lub olejem lnianym (pół łyżeczki)

i jem posypane szczypiorkiem.

Pani Łyżeczka

SATAY

taaak, kolejny długi weekend.
wymuszane świętowanie.
jeszcze mi nigdy tak nie przeszkadzały te wolne dni.

(zbyt dotkliwie odczuwam zakaz handlu).

długie weekendy to czas na grila –
jak bóg i partia dobrą pogodę zesłać raczą…

a jeśli, to w odwecie dla monotonii mięsa
proponuję wegańską ucztę
orientalny sznyt.

bo zawsze można przenieść się do domu
i skorzystać z piekarnika i żeliwnych patelni gilowych. 

SATAY czyli SZASZŁYKI z południowo wschodniej Azji  

satay to rodzaj szaszłyka pochodzący z Jawy.
w Indonezji, Malezji, Tajlandii, Singapurze często wcinany jako „street food”
na bambusowe lub kokosowe patyczki nadziewane są,
uprzednio zamarynowane w specjalnych zalewach, kawałki mięsa
i grilowane nad drewnem lub węglem drzewnym.  

satay najczęściej podaje się z pikantnym sosem z orzeszków ziemnych
może być serwowany jako przystawka, lub pełne danie z ryżem.
albo, przy grilu, z chlebkiem pita lub chapati.    

SATAY Z BAKŁAŻANA I TOFU, 
przepis pochodzi z książki Denisa Cottera “Wild Garlic, Gooseberries …and Me “

zielona pasta curry*:

  • 1 szalotka drobno posiekana
  • 1 źdźbło trawy cytrynowej drobno posiekane
  • 2 małe czerwone chili drobno posiekane**
  • 2 ząbki czosnku wyciśnięte
  • 2,5 cm kawałek korzenia imbiru, obrany utarty
  • sok z 1 limonki
  • 1 łyżka posiekanej naci kolendry

satay (szaszłyki):

  • 2 paczki (po 200g) naturalnego tofu – odciśnięte, odsączone na ręczniku papierowym
  • 1 bakłażan
  • 2 łyżeczki oleju arachidowego
  • długie wykałaczki

 sos satay: 

  • 2 łyżki oleju arachidowego
  • 1 drobno posiekana szalotka
  • 2 ząbki czosnku posiekane
  • 2 duże czerwone chili – posiekane bez pestek
  • 1 łyżeczka mielonego kuminu
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • ¼ szklanki masła orzechowego
  • 200g mleka kokosowego
  • sok z 1 limonki
  • sól do smaku

zielona pasta curry
wszystkie składniki ucierać w moździerzu
aż uzyska się konsystencję pasty.
można przechowywać w lodówce szczelnie zamknięte do 2 tygodni.

satay
tofu odsączyć, pokroić w kostkę i ułożyć na papierze kuchennym.

zmieszać 3 łyżeczki pasty z 1 łyżeczką oleju arachidowego
pokroić bakłażana w kostki zostawić na minimum 30 minut lub na noc w lodówce,
by się dobrze zamarynowało.

bakłażana przekładać tofu nadziewając na patyczki lub nawet wykałaczki
posmarować warzywa pozostałą łyżeczką oleju i zgrilować

satay sos:
na oleju podsmażyć cebulkęchili i przyprawy – ok. 5minut

zmieszać masło orzechowe z odrobiną ciepłej wody
i wraz z mlekiem kokosowym dodać do rondelka z cebulką

doprowadzić do wrzenia, potem gotować na małym ogniuaż sos zgęstnieje.

doprawić sokiem z limonki i solą.    

* można kupić gotową pastę curry, – ale uwaga, jest piekielnie ostra i nie tak smaczna.
* *ostrożnie, z chili należy uważać. zamiast świeżych papryczek, można używać pasty sambal oelek. jeśli używasz kupnej pasty chili, ogranicz ilość papryczek w sosie do sataya. z tych przyczyn polecam podawać z zielonym ogórkiem lub arbuzem.

jednak cudownie jest

mieć przyjaciół!!!!

dziękuję

zapraszam

chętnych

na malowanie

36m2 bieli

w sobotę od rana.

muranów

lewartowskiego 10/10

/przy zielonym skwerku na rogu z zamenhoffa/.

cu!

350g masła orzechowego dziennie

j mówiła, że jak ponoć jesz dużo czegoś,

stajesz się do tego podobnym.

zupełnie

stanę się bezkształtną masą

jak masło orzechowe?

może przynajmniej zachowam formę słoika? ;-)