Kategorie

najlepszym lekarstwem – domowa zupa.

tak, ja wiem, że jest już wiosna,

wiem, że wiosennie, sałatkowo,

nowalijkowo i postwielkanocnie.

 

ale nie.

ja dziś choruję.

 

a zupa ogórkowa to smoczna zupa i tyle!

 

  • 1-2 litry rosołu lub wywaru warzywnego (żadne tam kostki)
  • połowę ww. ilości wziąc wody z ogórków kiszonych
  • 30-50 dkg ogórków kiszonych
  • 3-4 ziemniaki.

 

ziemniaki obrać, pokroić w kostkę,

wrzucić do rosołu i dolać wodę z ogórków.

nie solić, zagotować*.

 

w tym czasie siedząc na słońcu na tarasie

zetrzeć ogórki na tarce – dobrze, żeby były twarde,

czynność owa będzie łatwiejsza. jeśli są bardzo

miękkie – obrać ze skórki.

 

zagotować razem, aż ziemniaki zmiękną.

 

oczywiście, ze można dodać kawałek mięska,

zabielić śmietaną albo rozprowadzić żółtkiem.

ale wersja wegańska jest równie smoczna.

 
*jeśli się komuś śpieszy
lub chce mieć rozgotowane ziemniaki,
kwas z ogórków wlac pod koniec ich gotowania.

no i znowu zapanowała cisza, (uf)

tym razem nie na szczytach.

była premiera.

TRÓJMIASTO I SKA, czyli gastronomia wokół Zatoki

Gdańsk poza sezonem turystycznym jest dosyć ładny, Gdynia tylko bywa, a Sopot – rozkopany (jeszcze pewnie nie odkryłam tych dobrych stron).
Za to Półwysep Helski jest cudowny, szczególnie tak zwany Koniec Świata – Hel. Cisza i spokój. Wioska rybacka z dwoma bankomatami. Marzenie. Chętnie bym została „na kwaterze”. Posłuchała mew, wiatru i kaszubskiego gadania.



Co jeść nad Zatoką?

Właściwie nie wiem. Na pewno wiem już, że z tymi rybami to jest kłamstwo. Nad
Bałtykiem nie ma ryb. A wędzonych to już nawet na obrazkach nie ma.

W Gdyni

na Świętojańskiej (dla zgubionych jak ja: to ta gówna ze sklepami) jest grecka knajpka SANTORINI.

W Gdyni lubię jeszcze BAR MLECZNY SŁONECZNY – chyba
głównie za obsługę, no bo nie za co dzień przesoloną kaszę gryczaną
;-). Panie w Słonecznym uśmiechnięte są od środka wbrew pogodzie, no i wiedzą, co to
gluten i skaza białkowa. Choć przyznam, że w Słonecznym naprawdę pyszny
jest tylko kompot z czarnych porzeczek.

W Gdańsku

restauracja TURBOT (ul. Korzenna 33/35 w piwnicy, można płacić kartą).

Ryby wędzone czasem można kupić na plaży w ORŁOWIE – w przybudówce
knajpki koło molo (środy, czwartki, piątki, między 11-15, ale trzeba
mieć szczęście).

Gdzie pić nad Zatoką kawę?

W tym temacie wiem nieco więcej.

• Π KAWA w Gdańsku
na ulicy Piwnej 5/6 (równoległa do tej z Neptunem, odchodzi od kościoła Mariackiego). Duży wybór kaw – ponad 60 kombinacji w stylu amerykańskich sieciówek, ale smacznych i pomysłowych. Wystrój Π Kawy jest zbieraniną i można go określić jako bałagan bez metody. Kafelki na podłodze odbierają szansę na przytulność. Ale w zamian w Π Kawie serwuje się MLEKO SOJOWE (Kawa Sojowa: pół na pół kawy i mleka sojowego). Okazało się, że zamiana mleka krowiego na sojowe w którejś z pozostałych kaw nie było poważnym problemem i nie wymagało dopłaty jak w coffee heaven. Gdy przyszłam zziębnięta i przemoczona firmowa Π Kawa (7,50zł) z miodem, cynamonem i kardamonem rozgrzała mnie bardziej niż wnętrze i zbyt głośna muzyka.

Drugą kawiarenką godną wizyty już bardziej wybrednych kawoszy jest MIKAWA (zbieżność nazw przypadkowa?). Też na ulicy Piwnej 52/53, vis a vis Czekoladowi, mieści się malutka, kameralna i bardzo przytulna kawiarenka, gdzie wiedzą, jak kawę serwować. Oferta szeroka, a szczególnie polecam Espresso po sycylijsku (6zł): mocna kawa ze świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy i cynamonem. Gęsta i naturalna pianka na kawie i szklaneczka wody – poczułam się jak w ojczyźnie espresso. Wygodne kanapy, dyskretny wystrój, stare fotografie i miła obsługa. Spory wybór deserów i czekolad (nie próbowałam).

Trzecim miejscem, bezsprzecznie perłą w koronie, jest kawiarnia WERANDA w Jastarni. Na skwerku przy stacji PKP, ulica Sychty 98. Do Werandy pierwszy raz trafiłam w 2003 roku i od tego czasu jeszcze nie byłam w lepszym miejscu. Naprawdę. Czynna cały roku: kojąca i chroniąca przed zgiełkiem rozbuchanej Jastarni w sezonie, opiekuńcza i ciepła jak plama słońca w zimowej, sennej Jastarni. Menu Werandy rozrosło się także do dań obiadowych, ale miejsce to króluje w kategorii ciasta. Myślisz, że znasz swoją granicę w pochłanianiu słodkiego? Wiesz, że po jednej porcji ciasta masz dość? – W Werandzie górę weźmie twoje łakomstwo i zjesz trzy kawałki tortu!!! Firmowe Ciasto Werandy jest majstersztykiem, ciasto toffi ma cieniusieńką jak żyletka warstwę toffi. Warstewka krucha jak pierwszy lód na kałuży – pęka pod naciskiem ust, kruszy się jak szkiełko i rozpływa się na języku. Latem przepyszny biszkopt z nadzieniem z truskawek i bitej śmietany: Chatka Puchatka – lekka, puszysta i wcale nie słodka. A te lody z gorącymi malinami… Ech, długo bym tak mogła piać, jednak najwspanialszym wynalazkiem jest Kawa Werandy: kawa, mleko, brandy i kropka bitej śmietany. Tak! Od 2003 roku już wiem, z czym kawa smakuje najlepiej: wcale nie whisky, wcale nie rum, żaden advocaat ani wiśniówka – dobra kawa wyłącznie z brandy!
Tym razem przyszłam późno, 40 minut przed ostatnim pociągiem. Mimo to, odpoczęłam i nabrałam sił na cały tydzień. Oczywiście, piłam Kawę Werandy, ale bez mleka i bez bitej. Do tego na deser specjalnie zrobiono mi bezglutenowego omleta z miseczką gorących, domowych konfitur z wiśni.
Z menu Werandy szczególnie zapamiętałam pierogi z łososiem – prosty a genialny pomysł, który zdecydowanie wypróbuję jak już będę miała dom.

a z nowych odkryć
to CYNAMON, gdyńska kawiarenka przy Świętojańskiej 49. Przytulne schronienie na ruchliwej ulicy, miła obsługa, ciepłe wnętrze. Spory wybór kaw, a torty i ciasta (też na słono: tarta ze szpinakiem i orzeszkami) to cukiernicze rzeźby – by je podziwiać, warto usiąść przy stoliku z widokiem na lodówkę. Tylko, kto da radę powstrzymać się przed zjedzeniem przynajmniej dwóch?!

Polecono mi też kawiarenkę na plaży w Gdyni tuż przy bulwarze nadmorskim, zejście na plażę gdy 7. Niestety nie miałam tym razem okazji sprawdzić tego adresu osobiście.

BABKA PIASKOWA

Babka na święta?
 jak znalazł!

babka piaskowa

  polecam wilość sprawdzonych przepisów na forum celiakia.org.pl

• 4 jajka;

• 1 szklanka cukru;

• 2 szklanki mąki ziemniaczanej;

• 1/2 szklanki dowolnej mąki bezglutenowej (używam sojowej lub mieszanki);

• 1 i 1 /2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia;

• 1 kostka margaryny;

• bakalie – szczególnie kandyzowana papaja;

• łyżka gorzkiego kakao.

nagrzać piekarnik.

roztopić margarynę.

cukier i jajka zmiksować,

dodać oba rodzaje mąk i proszek do pieczenia.

wlać ostudzoną margarynę.

dodać bakalie.

2/3 masy wlać do foremki,

do reszty dodać kakao

i lekko wmieszać do reszty by powstały wzorki.

Piec około pół godziny 190-200 stopni.

mmm, rano do kawy!

do ciasta można dodać 1-2 łyżki wódki – babka będzie bardziej puszysta.

są takie dni

kiedy chcę już do Domu.

jak to się mówi? AWARIA?

MIESZKANIA




W WARSZAWIE




OD MAJA




!!!!!

AAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!