Kategorie

17.X.2005.

BUKIET Z PREMIERY:
na kuchennym stole biała róża
koło łóżka gałązka malutkich różowych różyczek
ponad wszystkim wisi słodki, odurzający zapach lilii.

Nie ma liliowych lilii. Te też są różowo białe.

Z letargu wyrwał mnie dźwięk przewracającej się szklanki z kwiatami. Bezsilnie patrzyłam, jak woda wsiąka w podłogę. Deski puchną.

Ostatkiem zwlekłam się i nalałam liliom świeżej wody. Nie pamiętam, czy wytarłam kałużę. Potem już nic nie pamiętam.

Powinni wydać sądowy zakaz mieszkania samemu.
I ustawowy zakaz chorowania w samotności.

16. X.2005.

Pierwszy dzień po robocie: chyba będę chora.
Mama przywiozła mi w prezencie mały garnek na ‘nowe gospodarstwo’ – ale ja i tak nie mam gazu do gotowania!
Kupiłam w ikei ostre nożyczki i lustro.
Stanę przed nim jutro z garnkiem na głowie i włosy RÓWNO obetnę.

Na coś się przyda garnuszkowi garnuszek….

7.X.2005.

tysiąc sto dwadzieścia cztery
polne róże

5.X.2005.

kwiaty
z nie-domu
domu nie z-tworzą
.

3.X.2005.

„nowy” sąsiad

zaglądał wścibsko
bez skrępowania
bezczelnie

- nie odpowiedział na uśmiech
- nie widział pewnie
- ale patrzył przecież

wielkie zaciekawienie poruszenie
odmiana frapuje

och… na tarasie nad morzem… frappe!
yes, with milk and a tiny bit of sugar, please.
bo ELLAS się śni. ech, słońce!

2.X.2005.

dożywotni tytuł

mam prawo nosić,
na tym się kończą moje prawa.

to dobrze. miód.